Spóźniony o rok wzrost wydatków publicznych w stosunku do wyższego PKB sprawił, że Dzień Wolności Podatkowej w tym roku przypadł na 161 dzień roku, czyli 9 czerwca. W zeszłym roku był to dopiero 15 czerwca poinformowało Centrum im. Adama Smitha.

Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. A. Smitha i członek narodowej rady rozwoju przy prezydencie RP, wyjaśnił, dlaczego tak się stało.

- Przyczyna tkwi w tym, że rząd nie zrealizował części wydatków zaplanowanych na 2016 rok. Dlatego mamy niższy punkt odniesienia dla wzrostu wydatków w tym roku. W rezultacie wydatki, które były planowane na lata 2016 i 2017 są zbliżonej wysokości. Mniejszy od spodziewanego jest też udział wydatków publicznych w PKB, co pozwoliło przedsiębiorcom na działania dostosowujące ich produkcję do faktycznych potrzeb rynkowych. To z kolei wpłynęło na zauważalne odbicie wzrostu gospodarczego w 2017 roku. Opóźniony o rok wzrost wydatków publicznych w stosunku do wyższego PKB dał nam wcześniejszy Dzień Wolności Podatkowej - powiedział Sadowski.

Podkreślił, że mniejsze wydatki rządowe, bez względu na ich przyczyny, ożywiły rozwój gospodarczy i przełożyły się na wcześniejsze święto polskiego podatnika. Co więcej, mniejsze wydatki rządowe, niezależnie od przyczyn, które do tego doprowadziły, ożywiły rozwój gospodarczy i przełożyły się na wcześniejsze święto polskiego podatnika.

- Również w tym roku rząd dysponuje wielomiliardowymi rezerwami finansowymi, których nie musi wydawać. Jeżeli z jakichś względów ograniczy wydatki, będzie to korzystne dla wzrostu PKB. Tak, jak korzystna dla poziomu życia i rozwoju okazała się deflacja, którą straszono Polaków, tak i mniejsze wydatki rządowe będą dobrodziejstwem. Ograniczenie wydatków rządowych oraz obciążeń podatkowych dałoby z jednej strony powrót do sytuacji sprzed 2008 roku i dynamikę PKB ponad 6%, z drugiej zaś większe wpływy budżetowe - stwierdził Sadowski.

Dr Marcin Masny z Centrum im. A. Smitha zauważył, że dla wybrańców Dzień Wolności Podatkowej wypadałby już w Nowy Rok.  - Ich firmy nie płacą CIT-u, oni sami nie płacą w Polsce PIT-u, a zwykli  obywatele płacą VAT i akcyzę, kiedy kupują w sklepie chociażby tylko używki. Biedna rodzina o miesięcznych dochodach do 5000 zł płaci  500-1000 zł podatków pośrednich, tylko o tym nie zawsze wie - zauważył.

Natomiast prof. Robert Gwiazdowski, przewodniczący rady Centrum im. A. Smitha wskazał, że "obecny system podatkowy jest tak skomplikowany i tym samym pełen luk, że tylko powszechna uczciwość Polaków sprawia, że rząd ma jeszcze jakiekolwiek dochody z tytułu podatków".

Sadowski przypomniał, że już w 2003 r. Centrum im. A. Smitha opracowało pod kierunkiem Krzysztofa Dzierżawskiego i dra Kamila Zubelewicza (obecnego członka Rady Polityki Pieniężnej) projekt całkowitej przebudowy dochodów publicznych, na podstawie którego powstało kilka późniejszych projektów innych organizacji. Na tym projekcie opierają się również projekty obecnego rządu: "Płaca Plus, Podatki Minus".

W Polsce od 1994 roku Dzień Wolności Podatkowej oblicza Centrum im. A. Smitha. Do jego obliczenia służy stosunek udziału wszystkich wydatków publicznych (budżet państwa, samorządów, rządowe fundusze celowe itp.) do produktu krajowego brutto. Nominalne dane pochodzą z uzasadnienia do budżetu opracowywanego przez Ministerstwo Finansów i są konfrontowane z danymi Eurostatu, oraz z innych oficjalnych źródeł, np. budżetami funduszy celowych.