Wielu z nas, dorosłych tęskni za dzieciństwem i chętnie wróciłoby do czasów szkolnych, gdy największą z naszych trosk była zbliżająca się klasówka. Okazuje się jednak, że nie ma czego zazdrościć naszym pociechom, bo ich obecna rzeczywistość wcale nie jest taka prosta.

W związku z wprowadzeniem reformy oświaty, najmłodsi uczniowie części stołecznych szkół rozpoczynają obecnie zajęcia lekcyjne w porze obiadowej i kończą je w okolicach kolacji. Spowodowane jest to przepełnieniem placówek w trakcie wygaszania gimnazjów.

Jak się okazuje, najgorzej sytuacja wygląda na Białołęce zwłaszcza przy ul. Strumykowej, gdzie jeszcze przed wakacjami działało gimnazjum. Obecnie, w jego miejsce pojawiła się Szkoła Podstawowa nr 366. Dla części dzieci nauka kończy się tu często po godzinie 17-tej lub nawet 18-tej. Rodzice nie kryją oburzenia i trudno im się dziwić, bo przecież o tej porze nawet osoba dorosła ma już problem ze skupieniem się na obowiązkach zawodowych. Jak więc dziecko może przyswajać wiedzę? Jedna z naszych czytelniczek, zastanawia się też, co z odrabianiem pracy domowej, gdy jej pociecha wróci tak późno z lekcji.

W SP 366 uczy się obecnie kilkuset gimnazjalistów z drugich i trzecich klas. Uczniowie ci, chodzący do aż 30 klas gimnazjalnych muszą dokończyć swoją edukację w dotychczas obowiązującym systemie. Oprócz nich są jeszcze: klasy siódme i czwarte z dziećmi przeniesionymi z innych, równie przepełnionych białołęckich podstawówek oraz pierwszaki.

Jak zapewniają przedstawiciele Urzędu dzielnicy, trwają prace nad modyfikacją planów lekcji, dzięki którym być może uda się rozwiązać problem nauczania w trybie trzyzmianowym.

Późne powroty z lekcji spędzają również sen z powiek rodzicom uczniów z pozostałych dzielnic Warszawy m.in: SP nr 98 przy ul. Grottgera na Mokotowie, gdzie ostatni dzwonek wybrzmiewa o godzinie 17:20, a część uczniów – w tym również pierwszaki, rozpoczyna zajęcia dopiero przed godz. 13:00. Siódmoklasiści natomiast muszą meldować się w szkole już ok. godziny 7:00. Podobnie jest na Bemowie w SP341, gdzie koniec lekcji zaplanowano na godzinę 16:45 oraz SP321, w której lekcje kończą się o godzinie 17:00. Uciążliwy, zmianowy system nauczania wprowadzono również w Wawrze. W związku z tym, wiele dzieci z czterech wawerskich podstawówek zanim rozpocznie zajęcia spędza długie godziny w świetlicy.

Kolejny raz nasuwa nam się myśl, że reforma oświatowa została wprowadzona zbyt pośpiesznie. Ktoś najwyraźniej nie przewidział, że szkoły nie są z gumy i nie będzie ich można rozciągnąć. Aż strach pomyśleć, co będzie w przyszłym roku, gdy w stołecznych placówkach będą musiały pomieścić się dzieci z ośmiu roczników!

A jak wygląda sytuacja w szkole twojej pociechy? Czekamy na opinie na naszym FB!

Marzena Lech/ fot. http://pixabay