Jeśli szukasz odpoczynku i wyciszenia, to właśnie tu je znajdziesz!

Zaczęło się niewinnie. Był koniec XVIIIw. W podlubelskiej wiosce na podagrę, bardzo częstą wówczas wśród arystokracji, kurował się Antoni Małachowski. Leczono wówczas podagrę kąpielami w wodzie żelazistej, której Małachowski szukał w wielu miejscach, a znalazł w Nałęczowie. Był Małachowski kimś w rodzaju oświeceniowego celebryty, jego udana kuracja odbiła się więc szerokim echem i zapoczątkowała spontanicznie wizyty coraz liczniejszych kuracjuszy. Sama kuracja odbywała się wówczas w warunkach jak na dzisiejsze standardy prymitywnych. Nie było dedykowanych obiektów uzdrowiskowych, procedur leczenia, specjalnego wyposażenia. Sława Nałęczowa jednak rosła. W 1817r. lecznicze działanie wody z nałęczowskiego źródła, zostało potwierdzone analizą chemiczną, wykonaną przez prof. Uniwersytetu Warszawskiego Piotra Celińskiego. Wtedy też wybudowano pierwszy obiekt uzdrowiska – działające do dziś Stare Łazienki.



XIX wiek przynosi uzdrowisku zmienne koleje losu - upadek w okresach Powstań, rozwijanie niezwiązanych z leczeniem działalności, które miały pozwolić uzdrowisku przetrwać, wreszcie odrodzenie i rozkwit pod koniec wieku. W 1878r. powstała założona przez lekarzy - Sybiraków – byłych zesłańców spółka, która działając prężnie w następnych dekadach, przekształca Nałęczów w najpopularniejsze uzdrowisko Królestwa Kongresowego. Okres ten był prawdziwym Złotym Wiekiem dla Nałęczowa. Mało znana dotychczas miejscowość stawała się w miesiącach letnich ogniskiem życia intelektualnego narodu, goszcząc wielu znamienitych gości z pisarzami Prusem, Żeromskim i Sienkiewiczem, którzy pozostawili obraz Nałęczowa w swojej twórczości. Ówcześni właściciele podzielili znaczną cześć terenu, zajmowanego dziś przez Nałęczów na parcele, które zabudowane zostały pięknymi willami przez zamożnych inwestorów. Tę zabytkową zabudowę do dziś można w Nałęczowie podziwiać. Uzdrowisko wzbogaciło się wówczas o nowy obiekt - obecne sanatorium Książę Józef, park zdrojowy - powiększony i obsadzony unikalną roślinnością z wykorzystaniem zasad fitoterapii.



Obie wojny światowe przyniosły przerwę w działalności leczniczej, ale uzdrowisko odradzało się za każdym razem. Od 1950r. jako firma państwowa intensywnie rozbudowując zaplecze zabiegowe, lecznicze i mieszkalne. Powstały kolejne obiekty: Szpital Kardiologiczny i Sanatorium Fortunat. Przez kilkadziesiąt lat Nałęczów był typowym socjalistycznym uzdrowiskiem, ale walory, które zbudowały jego popularność na szczęście nie zniknęły. Nową szansą rozwoju Przedsiębiorstwa Państwowego "Uzdrowisko Nałęczów" stała się prywatyzacja. W 2005 roku firma powróciła do tradycyjnej nazwy "Zakład Leczniczy", wprowadzając nowoczesne zarządzanie i wytyczając kierunek rozwoju dla innych polskich uzdrowisk dzięki rozwojowi usług w formule SPA, odwołując się tym samym do źródeł nałęczowskiej hydroterapii. Być może termin „uzdrowisko” kojarzy się z sanatoriami z okresu PRL. I rzeczywiście niektóre polskie uzdrowiska jakby nie zauważyły, że czasy się zmieniły. Wciąż podaje się tam herbatę w szklankach na spodku, wciąż jeździ się tam, bo „się należy”, goście ze skierowaniem NFZ stanowią główną klientelę a standard usług jest niski. Nałęczów jest inny. Znaczna część klientów płaci za pobyt komercyjnie, gdyż kuracja w uzdrowisku prowadzona wg najnowszych metod i przy użyciu nowoczesnej aparatury, przyczynia się do rozwiązania ich problemów ze zdrowiem. Niesłabnącym powodzeniem cieszą się usługi SPA.



Skąd się bierze ta popularność Nałęczowa, oprócz 200-letniej tradycji rzecz jasna?

Po pierwsze park. Parki zdrojowe ma większość uzdrowisk, więc w czym rzecz? Ma już ponad sto lat, drzewa są więc wielkie, a sadzone były z zachowaniem zasad fitoterapii – dzięki temu park nałęczowski leczy! – nie ma czegoś takiego nigdzie indziej w Polsce. Zdarza się, że ciśnieniowcy czasem odstawiają leki, osoby ze zbyt niskim ciśnieniem narzekają, że za bardzo im spada.

Po drugie – dwieście lat minęło, ale goście do Nałęczowa przyjeżdżają nadal z Warszawy. Różnica polega na tym, że podróż nie trwa już całego dnia, wystarczą niecałe dwie godziny i już możemy się cieszyć leczniczym mikroklimatem.

Po trzecie – ceny. Nałęczów może i nie jest najmodniejszą destynacją, ale ceny też są „staromodne”. Na pobyt stać praktycznie każdego.

Po czwarte, co podkreślają osoby, które przyjeżdżają regularnie – jakość obsługi jest na najwyższym poziomie.

Po piąte – jeśli Nałęczów za bardzo nas uspokoi, bez trudu można zrobić wycieczkę do leżącego w pobliżu Kazimierza Dolnego, Puław czy Lublina. Jest co robić! Po dwustu latach Nałęczów jest atrakcyjny i łatwo dostępny, jak nigdy wcześniej. Żal nie skorzystać z okazji….