W przedostatniej kolejce grupy mistrzowskiej Legia podejmowała na wyjeździe drużynę Lechii Gdańsk. Po wielu rotacjach w wyjściowej jedenastce, Legioniści po prostu nie istnieli na boisku. Rozpędzona Lechia pokonała przyjezdnych 2:0.

Trener Legii, Stanisław Czerczesow zdecydował się na kilka zmian w podstawowej jedenastce. Większość z nich była spowodowana, zagrożeniem wykluczenia z gry w kolejnym spotkaniu, w przypadku otrzymania przez nich kolejnej żółtej kartki. Na boisku od początku spotkania pojawili się m.in. Masłowski, Vranjes i Brzyski. Trener zapewne spodziewał się, że Legia będzie musiała walczyć o zwycięstwo w ostatnim meczu sezonu i dlatego nie podejmował ryzyka, by przeciwko Pogoni Szczecin wystawić jak najsilniejszą jedenastkę i niestety się nie pomylił. Warszawiakom w środowej potyczce brakowało praktycznie wszystkiego. Nie potrafili ani razu skutecznie zagrozić bramce gospodarzy. Grali niedokładnie i bojaźliwie, pozwalając przy tym na bardzo dużo przeciwnikowi. Niestety nie było to spowodowane jedynie zmianami w składzie.

Wprost przeciwnie do postawy Legii zaprezentowała się ekipa Lechii Gdańsk. Grali składnie, długo utrzymywali się przy piłce i raz za razem zagrażali bramce przyjezdnych. Już w 20. min. gospodarze mogli cieszyć się z prowadzenia, które strzałem zza pola karnego dał Sławomir Peszko. Dalsza część pierwszej połowy to spokojna kontrola pola gry przez gdańszczan, a sam wynik nie uległ zmianie. Na przerwę gospodarze schodzili z jednobramkową przewagą.

Druga część spotkania zaczęła się fatalnie dla Legionistów. Przez chwilę mogli myśleć o odrabianiu strat, ale Milos Krasic szybko sprowadził ich na ziemię. Po dobrej indywidualnej akcji, precyzyjnym strzałem pokonał bezradnego Arkadiusza Malarza.  Do końca meczu gospodarze nie pozwolili przyjezdnym praktycznie na nic, spokojnie kontrolując grę. Stanisław Czerczesow nie może zaliczyć tego dnia do udanych, w drugiej połowie wprowadzane przez niego zmiany mogły okazać się co najmniej dziwne, do tego nie pomogła również czerwona kartka z 63. min dla Igora Lewczuka. Inna sprawa, że Legia tego dnia grająca nawet z przewagą jednego zawodnika przez całe spotkanie chyba by nie dałaby rady. 

Sprawdził się czarny scenariusz wyjazdów do Gdańska. Porażka Legii przy równoczesnym zwycięstwie Piasta Gliwice nad Ruchem Chorzów (0:3), sprawiła, że gliwiczanie po raz kolejny stawiają stołeczną ekipę pod ścianą. Legia chcąc wywalczyć w tym sezonie tytuł mistrzowski, w ostatniej kolejce (15 maj, przeciwko Pogoni Szczecin) musi osiągnąć  nie gorszy rezultat, niż Piast podejmujący u siebie Zagłębie Lubin.

Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 2:0
Bramki:  20’ Sławomir Peszko, 50’ Milos Krasic.

Daniel Bochen / fot. J. Prondzynski, BP Legii Warszawa