Rząd koniecznie chce zmusić duże zagraniczne spółki handlowe do tego, żeby jak najwięcej swoich podatków zostawiały w Polsce. W zeszłym roku nie wyszło mu podatkiem handlowym, więc ma inne, też budzące wątpliwości pomysły. Od 1 stycznia wszedł w życie podatek od nieruchomości komercyjnych, który w praktyce będzie działać jak podatek katastralny, a od marca będzie obowiązywał zakaz handlu w niedzielę.

Nowy podatek uderzy nie tylko w galerie handlowe. Do katalogu placówek, których będą dotyczyły nowe przepisy, zaliczają się również domy towarowe, samodzielne sklepy i butiki, oraz „pozostałe budynki handlowo-usługowe”. Oprócz tego nowym podatkiem zostaną objęte wszelkie biurowce. Stawka podatku od budynków handlowo-usługowych oraz biurowych wynosi 0,035 proc. od nadwyżki wartości początkowej powyżej 10 mln zł i będzie naliczana co miesiąc.

-To jest podatek majątkowy, a właściwie katastralny - uważa Paweł Tomczykowski, partner zarządzający, Kancelaria Ożóg Tomczykowski.
Mateusz Morawiecki chce, żeby podatek galeryjny płaciły tylko te spółki, które uciekają z dochodami za granicę i w Polsce praktycznie nie płacą podatku dochodowego. Dlatego przepisy przewidują możliwość pełnego odpisania podatku od nieruchomości od podatku CIT.

Problem polega jednak na tym, że prowadzenie centrów handlowych w Polsce, wbrew powszechnemu przekonaniu, nie zawsze wiąże się z wielkimi zyskami, a wiele obiektów handlowych jest na minusie. Były już przypadki wyburzenia centrów handlowych. Walczący o przetrwanie właściciel obiektu, w którym dziesiątki lokali stoi pustych, będzie płacił podatek mimo że ponosi straty. Przez fiskusa będzie traktowany jak firma, która zarabia dziesiątki milionów, ale zyski transferuje za granicę.

-Nie jest tu opodatkowany ani dochód, ani przychód - wyjaśnia Tomczykowski. Jak mówi ekspert, dla przeciętnej wielkości centrum handlowego nowy podatek może wynieść nawet 4 mln zł rocznie.

Podatek galeryjny ma największą wadę podatku katastralnego, zniechęca właścicieli nieruchomości do remontowania i inwestowania w nie, bo każdy wzrost ich wartości rynkowej oznacza wyższy podatek. Radosław Knap z Polskiej Rady Centrów Handlowych ostrzegał, że w efekcie wprowadzenia nowego podatku wiele centrów handlowych, które mają już swoje lata, nie będzie remontowanych ani modernizowanych.

W praktyce oznacza to spadek inwestycji zagranicznych, co stanowi zaprzeczenie deklarowanych przez Mateusza Morawieckiego działań. 
Eksperci ostrzegają też, że przepisy o podatku galeryjnym mogą zostać zakwestionowane przez Brukselę, jak to się stało w przypadku podatku handlowego. Oba rozwiązania łączy różnicowanie podatników ze względu na wielkość, a to właśnie zostało uznane za niedozwoloną pomoc publiczną. Interwencja Komisji Europejskiej jest o tyle prawdopodobna, że podatku o takiej konstrukcji jak ten, który wchodzi w życie 1 stycznia, nie ma w żadnym innym kraju Unii Europejskiej. Biorąc pod uwagę obecny stan stosunków na linii Warszawa-Bruksela, trudno też spodziewać się szczególnej przychylności komisarzy unijnych