Warszawscy tramwajarze będą częściej sprawdzani pod kątem trzeźwości. O zaostrzeniu systemu kontroli zadecydowało tragiczne zdarzenie sprzed miesiąca – pijany robotnik torowy śmiertelnie potrącił przechodnia.

13 stycznia w późnych godzinach nocnych na ulicy Jagiellońskiej doszło do śmiertelnego potrącenia pieszego. Sprawcą zdarzenia był wieloletni pracownik Tramwajów Warszawskich, który przewoził materiały budowlane tzw. berlinką, jak się okazało – pod wpływem alkoholu. Alkomat wskazał 1,5 promila. Co więcej, dwa lata wcześniej Tadeusz K. stracił uprawnienia do kierowania pojazdami za jazdę w stanie nietrzeźwości. Do tej pory nie zwrócił jednak dokumentu prawa jazdy, a sąd nie poinformował pracodawcy mężczyzny o zaistniałej sytuacji – przez cały proces nie wiedział ponoć, czym zawodowo zajmuje się Tadeusz K.

Styczniowe wydarzenia zaniepokoiły Tramwaje Warszawskie. Okazało się bowiem, że dotychczasowy system kontroli nie wystarcza, aby uchronić się przed niebezpiecznymi sytuacjami, mimo, że wydaje się być bardzo restrykcyjny. Dlaczego? Do tej pory sprawdzano trzeźwość wyłącznie motorniczych – przed każdym wyjazdem na trasę oraz po zjechaniu na pętlę. Codziennie przeprowadzano ponad 700 kontroli. Badania alkomatem nie obowiązywały jednak pracowników technicznych, których rolą są między innymi przejazdy techniczne – co prawda nie wożą oni pasażerów, ale poruszają się po trasach i mają do czynienia z przechodniami. Tramwaje Warszawskie zdecydowały zatem, aby przeprowadzać kontrole wśród wszystkich pracowników linii tramwajowych i dodatkowo zwiększyć ich częstotliwość.

Nowy system ma uświadomić motorniczym i robotnikom torowym, jak odpowiedzialna jest ich praca, a tym samym zwiększyć bezpieczeństwo pasażerów.

MK/fot. Pixabay