Posłowie PSL chcą, żeby Polska zrezygnowała z wprowadzonej w 1977 r. październikowej i marcowej zmiany czasu i żeby przez cały rok obowiązywał w Polsce czas letni.

Jako pierwsi zmianę czasu z zimowego na letni wprowadzili już podczas I wojny światowej Niemcy. Na podobny krok pół wieku później w 1977 r. zdecydował się rząd PRL.


-Ten sam czas przez cały rok to przede wszystkim względy zdrowotne. Poza tym te ciągłe zmiany czasu wywołują chaos i generuje koszty w transporcie, głównie na kolei. Dwa razy w roku rozkłady jazdy są zaburzone, a kiedy przechodzimy na czas zimowy, pociągi muszą przez godzinę czekać na dalszą jazdę, nierzadko gdzieś w szczerym polu. Zmiana czasu negatywnie wpływa też na sprawy prawno-pracownicze. Jeśli ktoś pracował o godzinę dłużej, niekoniecznie pół roku później pracował godzinę krócej – wymienia Paweł Bejda, poseł PSL i jeden z inicjatorów projektu.


Zmiana czasu zdaniem ludowców nie ma też żadnego uzasadnienia ekonomicznego, choć to przecież właśnie względy ekonomiczne, głównie oszczędność energii były argumentami, którymi posługiwał się rząd, kiedy w 1977 r. wprowadzono w Polsce podział czasu na letni i zimowy.
-Spójrzmy na biurowce, w których światła palą się na okrągło. Podobnie jest w fabrykach i halach produkcyjnych. W domach mamy z kolei energooszczędne żarówki. Z drugiej strony, jeśli nie zapalimy światła po południu, to będziemy musieli zapalić je rano, więc wychodzi na jedno – mówi Bejda i jak dodaje, przejście na czas letni przez cały rok nie wpłynie też negatywnie na wymianę handlową. – W dzisiejszych czasach świat nie zna granic także czasowych. Handlujemy przecież choćby z Chinami, które są w zupełnie innej strefie czasowej niż Polska i jakoś w niczym ta różnica nie przeszkadza.


- Spójrzmy na kraje Europy Północnej, które choć bogate, mają inny problem – słabe nasłonecznienie. Ich obywatelom brakuje witaminy D i wiele osób cierpi na depresję. Zmiana czasu na letni pozwoli także zadbać o zdrowie fizyczne i psychiczne i Polaków. Poza tym dłuższa możliwość korzystania ze światła dziennego pozwoli nam na większą aktywność w czasie dnia. Gdy jeździłem do Niemiec, czy Francji zawsze z zazdrością patrzyłem na to, że tam słońce zachodzi dużo później niż w Polsce. Człowiek rano wstaje wypoczęty, więc łatwiej mu znieść szarugę. Po południu będzie miał z kolei więcej czasu na swoje zajęcia przy świetle dziennym. To szczególnie istotne dla rolników – zachwala swój pomysł Paweł Bejda.